Po wstępie do knajpianego życia Lwowa czas na konkrety. We Lwowie miejsc godnych odwiedzenia nie brakuje. Ja zapraszam Was na mój knajpiany TOP 10.

 

Dom Legend

Każda sala to niezależny projekt, każde piętro to nowe doznania, a dach to widok na Lwów z kompletnie nieznanej perspektywy. Miejsce na knajpianej mapie Lwowa, które koniecznie trzeba zobaczyć. Jedzenie może nie rozpieszcza podniebienia, ale klimat lokalu na długo powinien zostać w pamięci.

Złota róża

Restauracja, gdzie w menu nie ma podanych cen, a o niski rachunek musisz zawalczyć :). Jeżeli nie umiesz się targować, to musisz liczyć się z problemami z zachowaniem płynności finansowej. Śpiewaj, kombinuj, wykłócaj się i wyjdziesz na swoje :). Musisz tego posmakować, tak jak pysznej pejsachówki.

Gazowa Lampa

Lokal nawiązujący klimatem do XIX wieku i postaci Łukasiewicza, którego pomnik możemy zobaczyć przy wejściu. Kilka pięter nieustannej zabawy, do której nie dopuściłaby żadna polska kontrola bezpieczeństwa, a w menu takie wódki jak „Gazówka”, „Naftówka”, „Benzynówka”, co więcej podawane w probówkach i menzurkach. Kto by się nie skusił.

Loża Masońska

Najdroższa knajpa Galicji, gdzie ceny są dziesięciokrotnie wyższe, niż w każdym innym miejscu. Po pokazaniu karty Just Lviv it kelnerzy magicznie odcinają jednak kilka zer i kwoty, choć nadal wyższe niż w innych miejscach, stają się znośne. Wystrój lokalu nawiązuje do nazwy i warto tu przyjść chociażby z tego powodu.

Centaur

Lokal znajdujący się tuż przy samym Rynku z widokiem na Lwów. Dobre jedzenie i miła obsługa. Warto zobaczyć również wnętrze lokalu. Zdobienia ścian powalają na łopatki.

Drugi brzeg

W podziemiach lwowskiego Teatru Wielkiego czai się duch, duch dobrej zabawy. Wejście po moście położonym na wesoło szemrzącej Pełtwi, koncerty na żywo, kelnerzy ustylizowani na gwiazdy klasycznej opery włoskiej, dobre piwo. Dla mnie brzmi jak pomysł na zdecydowanie udaną noc.

shutterstock_161570840

Cafe Masoch

Tak, nazwa pochodzi od tego Masocha, Leopolda von Sachera-Masocha, którego nazwisko oprócz autorstwa „Wenus w futrze” łączy się również chcąc nie chcąc z masochizmem. Coś dla wielbicieli mocniejszych wrażeń. Pejcze, bicze, skóra, lateks, Panie o i Panowie o silnym nerwach poczują się tutaj jak w domu.

Kawiarnia Szkocka

Legenda powróciła choć w całkowicie zmienionej odsłonie. Brakuje niestety klimatu i stylu, na który czekałem przekraczając progi Szkockiej. Kawiarnia funkcjonując w nowo otwartym hotelu nabrała niestety wiele z jego cech. Nie lubię obcesowego nowobogactwa i niestety do Szkockiej kolejny raz już nie zawitam. A szkoda, bo niewykorzystanie tak olbrzymich możliwości lokalu jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.

Atlas

Historia knajpiana we Lwowie pisze się na nowo, i tak oto po latach na Rynek znów zawitał Atlas (dzięki Bogu w lepszym stylu niż Szkocka). Szeroki wybór dań , zarówno śniadaniowych, jak obiadowych. Wpadam tutaj zawsze kiedy mogę i nigdy nie żałowałem. Nad wszystkim czuwa Pan Edzio, a w jego objęciach, jak wiemy, możemy czuć się bezpiecznie.

Kumpel

Stosunkowo tanie, smaczne i podawane w duuużych ilościach jedzenie, a do tego dość spory i zróżnicowany jak na Lwów wybór piw. Właściciele wyrabiają je tylko na potrzeby własnego lokalu, więc nie spróbować ich byłoby grzechem. Jak tak przynajmniej tłumaczyłem się żonie. Gdyby jeszcze tylko obsługa była bardziej ogarnięta. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

 

Polscy restauratorzy, mała sugestia, bierzcie ostatnie pieniądze, jedźcie do Lwowa i uczcie się jak prowadzić lokale, lokale z pomysłem, z duszą i klimatem, o którym nie sposób zapomnieć, nawet po kilku głębszych.

Macie swoje propozycje? Piszcie w komentarzach.

Przed wyjazdem warto również poznać lwowskie warunki noclegowe. Bo spać gdzieś trzeba 🙂

A już ABC polskiego turysty we Lwowie przyda się każdemu.

  • Łukasz

    Chyba chodziło o Centaura, a nie Cyklopa. Pozdrawiam 🙂

    • Tak, tak, tak. Pomimo pomyłki smak potraw mam w pamięci niezachwiany 🙂

  • Tomasz Nieboga

    Niedawno wróciłem z szalenie pięknego i cudownego weekendu we Lwowie. Może poza jednym szczegółem, trochę za dużo Ukrainy we wszystkim 😉 Ale mieli narodowe święto.

    Zwiedziłem większość knajp i restauracji z listy i tak:

    1) Drugi brzeg – naprawdę świetnie podane dania, kucharz z wyższej półki, jednak to klimat zdecydowanie na dobry obiad niż udany wieczór

    2) Dom Legend – bajkowy klimat, a już karły jako kelnerzy bodaj na drugim czy trzecim poziomie mnie rozbroiły totalnie.

    3) Dodałbym jeszcze jedną restaurację (niekoniecznie tanią, acz jak na nasze kieszenie przy obecnym kursie oczywiście wciąż bardzo dostępną), tylko nie pamiętam nazwy. Znajduje się ona za murami Arsenału, wchodzi się przez bramę obok kwiecistego zegara i w prawo. Bardzo ciekawa, dla fanów mięsa szczególnie, no i… tortur. Różne gadżety wiszące na ścianach, przy dobrej okazji kat kogoś zamknie w klatce i spuści do dziury, no i przy podawaniu rachunku należy uważać, by za szybko nie wyciągnąć palców, ponieważ kelnerzy i kelnerki natychmiast przycinają go toporkiem. Zdecydowanie godna polecenia

    4) Jest jeszcze jedna restauracja, acz jest ukryta. Wchodzi się do niej przez jedną z bram rynku, nazywa się „Kryivka”, a odźwierny wpuszcza tylko na hasło „Slava Ukrainie”. Na dole wystrój partyzancki z naciskiem na ukraińską armię podziemną. Nie do końca lubią obcokrajowców, acz większych kłopotów ze strony obsługi nie mieliśmy. Oprócz ciekawego klimatu (niestety narodowościowo-ukraińskiego, czyli poniekąd i też anty-polskiego) serwują tam bardzo dobre jedzenie. A – co ciekawe, jedyna knajpa we Lwowie otwarta 24h na dobę.

    • Zgadzam się z każdym słowem. Co do Kryjówki mogę dodać, że to chyba jedyna lwowska knajpa, o której mówi się w Europie. National Geographic dodało ją do jakiejś listy top 20 knajp Europy, a w Rosji to już prawdziwa legenda.

    • Łukasz

      Ten lokal to „Mięso i sprawiedliwość”. Od siebie polecam „Pocztę” na ul. Drukarskiej, a dla fanów kuchni włoskiej polecam pizzerię „Celentano”, ale tą na rynku. Genialna włoska pizza. Dla miłośników dań z grilla i kuchni meksykańsko-amerykańskiej polecam TEX-MEX Barbecue na ul. Dudayeva – świetne żeberka!.

      • „Mięso i sprawiedliwość” również polecam

    • Maciek

      Napisz proszę, jakie są obecnie ceny we Lwowie? Hrywna jest bardzo tania i w związku z tym jestem ciekawy, czy ceny w knajpach i restauracjach poszły w górę?

      • delikatnie poszły w górę, ale przy spadkach cen, piwo pijesz za grosze. Pięć złotych w najlepszych knajpach, stek za kilkanaście złotych 🙂

  • Łukasz

    Dla smakoszy dobrego piwa lokal PRAWDA na rynku – wyśmienite piwko dostępne tylko w tym lokalu 🙂

    • politycznie zaangażowane z przymrużeniem oka do tego 🙂

  • Ireneusz Gębarowski

    trzeba naprawdę być pozbawionym honoru aby zagladać do banderowskiej „Kryiwki”. ten kto pisze że to legenda w Rosji nie wie to prawda ale legenda negatywna. To tak jak by dyskotekę nazwać „Auschwitz” i pójść się zabawić.

  • Katarzyna

    Polecam odwiedzić restaurację Baczewski (Szewska,8), ale rzadko bywają tam wolne stoliki, lepiej zarezerwować zawczasu. Bardzo smacznie, przytulnie, atmosfera starego polskiego Lwowa. Menu – to poprostu dzieło sztuki kulinarnej i filologicznej. Mają własne nalewki, najlepsze we Lwowie. Nielimitowane śniadanie za 80 grn.

    A kto chce zjeść obiad w sercu miasta, prosze iść do „Ratuszu”.

    • Dzięki :). To będzie miejsce, do którego skieruję swoje kroki już za niecałe dwa tygodnie :).

  • Danuta Ziętara

    Byłam we Lwowie w zeszłym miesiącu w restauracji Kumpel, przeciwko hotelu Lwów.
    Polecam spróbować jasne piwko i zupke czosnkową.
    Dobra obsługa nawet przy wielkiej ilości gości.

  • Magali Chofesz

    Będąc we Lwowie jadłam genialny barszcz ukraiński w pewnej niepozornej knajpce, do której wchodziło się na hasło, na wejściu dostawało się kieliszek wódki, a Rosjanom wstęp był wzbroniony. Niestety nie pamiętam nazwy tego miejsca. Może Panu się kojarzy?

    • Kryjówka przy Rynku 🙂 I nie Pan, a Paweł 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Małgorzata Wójcik

    Planuję wyjazd urodzinowy ze znajomymi do Lwowa w pażdzierniku. Proszę doradźcie mi jakąś knajpę/resteurację na dobrą kolację dla ok 25 osób (super jeszcze jakby była muzyka na żywo lub „klimat imprezowy”), ewentualnie miejsce gdzie można dobrze zjeść w grupie, posiedzieć pobiesiadować, a potem pójść do jakiegoś klubu na disco (i też prośba do Was o polecenie klubu) 🙂 ps. Knajpa niekoniecznie musi być tania, ważne aby było dobre jedzenie i sprawdzone.
    Dziękuje

    • Muzykę na żywo grają w lokalu „Prawda” przy Rynku. Kilka poziomów, gęsto od ludzi. W podziemiach mają salon VIP, możesz zarezerwować tam miejsce