Lwów, miasto na siedmiu wzgórzach (jakże by inaczej), to prawdziwe miasto-legenda, Miasto-Duch i nikomu nie mam zamiaru tego udowadniać. Założone około 1250 roku przez księcia Daniela I Halickiego, który nadał mu nazwę na cześć swojego syna Lwa, z małą przerwą na rządy węgierskie (1370-1387), od 1349 roku, gdy tereny te zajął Kazimierz Wielki (nadając mu ponownie prawa miejskie), aż po 1772 rok nieustannie wchodziło do składu Polski, stanowiąc jeden z najważniejszych ośrodków Korony Polskiej.

Już od pierwszego rozbioru (1772) Lwów przeszedł pod władzę Austrii, stając się stolicą kraju koronnego Królestwa Galicji i Lodomerii (nazywanego nie bez powodów również Królestwem Galicji i Głodomerii). W okresie zaborów miasto było jednym z najważniejszych ośrodków nauki, oświaty i kultury, zarówno polskiej jak i ukraińskiej. Ze względu na duże swobody polityczne, ze Lwowa i Galicji wywodziło się wielu polskich polityków, sprawujących najwyższe pozycje w austriackim parlamencie, a po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zajmujących najważniejsze stanowiska w kraju.

W pamięci Polaków i Ukraińców po dziś dzień szczególnie tkwi data 1 listopada 1918. Okres ten zapisał się niezwykle boleśnie w historii miasta. Sąsiad występował przeciwko sąsiadowi, a po obu stronach barykady stawali jeszcze niedawni przyjaciele z podwórka. Okryte chwałą Lwowskie Orlęta przeszły do polskiej historii, a najmłodszy kawaler Orderu Virtutti Militari, poległy w wieku czternastu lat, Antoni Petrykiewicz, stał się prawdziwym bohaterem patriotycznie wychowywanej młodzieży międzywojennej. To ze Lwowa przewieziono również, pochowane w Warszawie, prochy Nieznanego Żołnierza.

Międzywojenny Lwów dużo stracił ze swojego niedawnego znaczenia. Nie był już stolicą, a stał się jedynie jednym z liczących się miast odradzającej się Rzeczypospolitej.

8301101540_3bab8722d1_k

Biorąc nawet jednak pod uwagę ten fakt, Lwów w dalszym ciągu był jednym z najważniejszych akademickich i kulturalnych ośrodków w kraju. Kawiarnia Szkocka gościła w swoich progach najwybitniejsze matematyczne umysły świata ze Stefanem Banachem na czele, w „Atlasie” można było spotkać Mariana Hemara czy lwowskiego bon vivanta Henryka Zbierzchowskiego, a w lwowskich cukierniach ciasteczkami zapychał się młody Stanisław Lem. Cała Polska zachwycała się Szczepkiem i Tońkiem, a w godzinach gdy w radiu można było usłyszeć „Wesołą lwowską falę” ulice miast dosłownie się wyludniały. Wszyscy śpiewali i dobrze wiedzieli, że „Ni ma jak Lwów”.

Wspaniałe czasy dwudziestolecia międzywojennego szybko jednak minęły. Przyszły, jak się to określa we Lwowie, „pierwsze Sowiety”, po nich nastąpiła okupacja niemiecka, która zastąpiła, już ostateczna, druga okupacja sowiecka. Ludność polska, stanowiąca zdecydowaną większość mieszkańców miasta, została wysiedlona i dzisiaj stanowi zaledwie jeden procent lwowiaków. Po upadku ZSRR miasto znalazło się w granicach niepodległej Ukrainy i po dziś dzień nadal pozostaje stolicą kultury, zabawy i nauki. Pewne rzeczy się nie zmieniają. Historyczne centrum Lwowa, wpisane w 1998 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zachwyca kolejnych goszczących tu turystów, a życie intelektualne i artystyczne przyciąga najwybitniejszych ukraińskich twórców.

Lwów żyje, Lwów nadal, jak mówi lwowskie powiedzenia, jest każdemu zdrów.

Chcesz dowiedzieć się jak dojechać do Lwowa? Przeczytaj: http://www.ambasadorp.pl/kierunek-lwow-vol-1/

Poznaj również ABC lwowskiego turysty

4412939755_7f88133b38_o-2