Tematem tekstu jest Polski Lwów, lecz nie będzie on z gatunku tych, w których będę snuł fantasmagoryczne historie na temat przesunięcia granic i przejęcia Lwowa od Ukraińców. Nie znajdziecie tutaj nawoływań do powstania przeciwko obcemu najeźdźcy i oskarżeń, całej masy, prawdziwej litanii oskarżeń, padających z jednej i z drugiej strony barykady. To znaczy to też będzie, ale nie będzie to celem samym w sobie. Celem jest stworzenie symulacji rozmowy o polskim i ukraińskim Lwowie, których w Internecie są tysiące, ale każda jest równie gorąca. Starałem się tę, momentami dość radosną twórczość, zebrać w jednym miejscu i oto jest. W tekście nie zabraknie ironii, już mojej własnej, tak więc przygotujcie się na nią już od samego początku. Wszelkie komentarze natomiast napiszcie proszę po przeczytaniu całości. Serwus!

Podkreślam, też, że nie podpisuje się pod tymi komentarzami ani odpowiedziami. Faktem natomiast jest, że pojawiły się one pod moimi tekstami na wielu różnych grupach i stronach. Zależy co komu leżało na sercu: raz byłem banderowcem, raz polskim nacjonalistą. Taki to już mój los nieszczęsny, że na swoje miasto staram się spojrzeć z wielu perspektyw. Bo Lwów to temat trudny i bolesny, ale tym bardziej warto o nim rozmawiać. Pamiętać trzeba jednak o tym, by robić to z głową!

Porozmawiajmy więc o polskim Lwowie

Wyobraźmy sobie kompletnie odrealnioną sytuację, w której ktoś w dniu wybuchu Bitwy o Lwów umieści w swoich mediach społecznościowych reprodukcję obrazu Orląt Lwowskich, z krótkich dopiskiem „Pamiętamy”.

Już na samym początku pojawią się argumenty w stylu:

Taki Lwów Polski jak Wrocław Niemiecki.

Chcesz Lwów, to oddaj Gdańsk i Wrocław.

W takich przypadkach naprawdę mocno zastanawiam się nad poziomem edukacji w polskich szkołach. Wiem, że w wielu klasach brakuje czasu i z programem historii dochodzi się do lat 80-90. No ale lata 1939-1945 podobno jeszcze w zakresie lekcyjnym się mieszczą. Jestem jeszcze jakoś w stanie zrozumieć ludzi, którzy w starają się bronić traktat ryski (celowo pisany z małej), ale jak mam rozumieć ludzi, którzy, odmawiając (jakby nie patrzeć) zwycięzcom najbardziej wyniszczającej wojny w historii zysków terytorialnych kosztem najeźdźcy, równocześnie w prosty sposób tłumaczą utratę ziem przed wojną posiadanych. Przecież to się w głowie nie mieści! Czy nikt nigdy w prosty sposób nie wytłumaczył nikomu, że kiedy się wojnę wygrywa, to coś się zyskuje, a kiedy przegrywa to się traci? Taka jest odwieczna zasada wojen. To tak w wielkim skrócie wyjaśniłbym tych, którzy opisują historie Jurgenów i Hansów, przemierzających Breslau z rewizjonistycznym błyskiem w oku. I wiem, że jako państwo mieliśmy w 1945 roku do powiedzenia tyle co nic, ale podpieranie swojej argumentacji (nie)wolą Stalina, który odebrał nam Kresy, podkreślając równocześnie, że mógł przecież zabrać więcej jest śmieszne. Wyobraźcie sobie Polskę bez Zamościa, Chełma, Tomaszowa, Przemyśla, które odebrano by nam nagle z dnia na dzień. Takie były zresztą po wojnie żądania ukraińskich komunistów, ale nawet dla Stalina to było już za wiele. Czy Ci, którzy mówią o „od zawsze niepolskim Lwowie”, powiedzieliby: no cóż, bywa, to widocznie nie były polskie miasta?

Polski Lwów Linia Curzona

mało było Wam rzezi Wołyńskiej…

No właśnie ta Rzeź miała miejsce. Ta Rzeź to tysiące ofiar, które w opinii tych osób są jak widać nic niewarte. Zgodnie z taką retoryką jakiekolwiek poświęcenie w imię czegokolwiek jest niedopuszczalne, a chyba już szczególnie w obronie kraju. Naprawdę ciężko jest tutaj znaleźć nawet odpowiednie słowa. W ten sam sposób przecież traktują Ci ludzie nie tylko Obrońców Lwowa, ale także setki tysięcy Polaków, którzy oddali krew na setkach frontów II Wojny Światowej w obronie Ojczyzny, którą znali we wrześniu 1939 roku.

Polski Lwów Obrona Lwowa

I po co nam ten Lwów? My sobie nie możemy poradzić z całym wschodem, a jeszcze chcemy sobie brać kolejny problem na głowę.

Zacznijmy od tego, że ten argument przechodzi już bezpośrednio do rzeczy, abstrahując od kwestii granic, narodów i współczesnych stosunków międzynarodowych opartych na pewnych wypracowanych strukturach. Ale dobrze, zajmijmy się również i nim. Myśląc czysto teoretycznie, uznając słuszność takiego podejścia byłbym naprawdę szczęśliwym człowiekiem, bo równocześnie wymazałbym z historii większość wojen, które były i przekreślił wszystkie te, które wybuchną. Obszar, który na dzień dzisiejszy jest biedny, może stać się bogaty. Im więcej posiadasz, tym więcej jeszcze możesz wygrać. Czy pamiętacie Polskę z początku lat 90? Porównajcie ją proszę z tą, którą widzicie za oknem. Nie wnikam już nawet w kwestie emocjonalne, o których w tym tekście rozpisuję się szeroko. Równocześnie podkreślam NIE NAWOŁUJĘ TUTAJ DO PRZELEWU KRWI. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, że taka argumentacja jest dziurawa jak ser szwajcarski.


Jeżeli chcecie chociaż odrobinę poczuć klimat dawnego Lwowa, zapraszam Was do zapoznania się z ➧ Najlepszymi książkami o Lwowie. Niektórym może to ułatwić decyzję o wyjeździe do Lwowa.


Dajcie spokój z sentymentami. Lwów przepadł i zmienił właściciela. Przed wojną nie był ani polski ani ukraiński. Zamieszkiwało go wiele narodów: Rusinów, Żydów, Ukraińców i Polaków i wiele innych, to było wspólne dobro, chociaż historycznie było to miasto niezwykle ważne dla Polski, jak wiele innych na kresach. Ale wojna wszystko zniszczyła, większość Polaków przeniosła się do państwa określonego obecnymi granicami i na tym należy sprawę zakończyć.

Argument z cyklu „moja chata skraja”. Ciszej jedziesz dalej zajedziesz… Już nawet nie będę komentował stwierdzenia, że „nie był ani polski ani ukraiński”. Rozprawię się z nim szerzej poniżej. Zawsze można odpowiedzieć również innym komentarzem…

Rozumiem Ciebie, ale pojedź do Lwowa, zobaczysz miasto i wtedy zrozumiesz, dlaczego się ciągle o tym mówi i pisze. Lwów to kawał polskiej kultury i nauki, architektura wybitnie polska, a w historii przez kilkaset lat to był trzeci ośrodek kulturalny obok Warszawy i Krakowa. No i Cmentarz Łyczakowski z wybitnymi naszymi rodakami, tak jak Powązkowski w Warszawie, czy Rakowicki w Krakowie. Również tak jak cmentarz na Rossie w Wilnie. Do tego Cmentarz Orląt Lwowskich. Też tak myślałem kiedyś jak Ty, dopóki nie wybrałem się tam i nie zobaczyłem miasta. Dla mnie to „drugi Kraków” jeśli chodzi o klimat i zabudowę, bo sam jestem z Krakowa.

Język polski w II RP spis 1931

lub równie dobrze można posłużyć się poniższym

Polaków nikt po wojnie nie pytał, czy wolą Gdańsk, Wrocław, Szczecin czy Lwów i Wilno. Te 2 miasta zawsze zajmowały w sercu Polaka miejsce szczególne, co Polacy udowodnili najpierw broniąc Lwowa przed Ukraińcami, później przed Sowietami.

Polacy zawsze bronili swojego miasta. W tym mieście zawsze stanowiliśmy większość. Bez względu na to, czy miasto było częścią Rzeczpospolitej, czy też znajdowało się pod zaborami. Serce miasta biło w biało-czerwonym rytmie. „Lwów! Któreż polskie serce nie drgnie na to miano”. Marszałek Piłsudski doskonale zdawał sobie sprawę z wagi tych słów i nie były one żadnym nadużyciem.

A kto niby Lwów zakładał jak nie Ukraińcy?

Chodzi oczywiście o założenie Lwowa przez Daniela Halickiego w 1256 roku. (Czy uważał się on za Ukraińca? Kwestia bardzo wątpliwa). Oczywiście najprościej jest odpowiedzieć, że prawa miejskie miastu Lwów nadał król Polski Kazimierz Wielki w 1356 roku. To właśnie od lokacji na prawie magdeburskim liczy się według zachodniego zwyczaju wiek miasta, ale taki argument trafi do nielicznych. Za arcybiskupem ormiańskim Józefem Teodorowiczem można powtórzyć, że chociaż Lwów był kiedyś ukraiński, to jednak od wieków jest już polski i sięganie po niego przypominałoby upominanie się o Berlin, który był przecież kiedyś zamieszkały przez plemiona słowiańskie.

Polski Lwów?

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele z kwestii poruszono tutaj bardzo skrótowo, niektóre zaledwie zaznaczając. Chyba jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak bardzo są to sprawy skomplikowane. O wszystkich powstały tomy książek, które jednak trafiają zaledwie do promila z tych zainteresowanych dyskusjami na każdy temat. Hasło Polski Lwów i dyskusja nad nim jest nadal żywa. I chociaż chyba niewielu wyobraża sobie dzisiaj podjęcie realnych kroków nad przyłączeniem obwodu lwowskiego do Polski, to nie przeszkadza to jednocześnie w przerzuceniu się argumentami. Ich zebranie w jednym miejscu pozwoli na wartkie prowadzenie dyskusji, która, co wiem z doświadczenia, nie będzie miała końca.

jak wynająć mieszkanie z airbnb