Ludzie szukają ludzi. Niewielu marzy się codzienny powrót do pustego domu. Za oknem wiosenna rewolucja, duszne lato, powiewy ciepłej jesieni lub cisza martwej zimy. Wszystko potrafi mieć jednak jeden wyszukany zapach samotności: porannej kawy z mlekiem, świeżego sernika i cytrynowej lemoniady. Ten sam metaliczny posmak wyczuwalny w smaku i hauście porannego powietrza. Staramy się to zmienić, szukamy tej wyjątkowej osoby. Rozglądamy się, bo może nas spotkać w każdym miejscu. Przecież czeka. I my czekamy. Długo, baczni i czuli na chwilę.

No dobra, ale może, by tak nieco przyśpieszyć ten romantyczny maraton? Przecież nie po to polecieliśmy w kosmos, żeby teraz czekać, aż ktoś spadnie nam z nieba na głowę, jak część konstrukcji ruskiego satelity. Na górze może lata ich całkiem sporo, ale prawdopodobieństwo jest nadal dosyć nikłe. Nie powinno również pocieszać nikogo to, że im są starsze, tym częściej spadają. Niech sobie jeszcze trochę poorbitują, a my tymczasem zainstalujmy sobie na naszym przenośnym centrum dowodzenia światem małe co nieco.

Weź się przesuń

Jeszcze chwila, jeszcze momencik i odmienimy nasze smutne życie „tu i teraz”. Piszemy historię. Wszystko co najlepsze jeszcze przed nami! Myk, myk, myk i mamy:

Tinder

Niezobowiązujące swipowanie. Prawa-spoko, lewa-już nie bardzo. Najbardziej znane i na pierwszy rzut oka najprostsze i najbardziej obiecujące źródło potencjalnej miłości życia.

Zaadoptujfaceta

Jesteś dodawany do koszyka jak ser pleśniowy i niektórzy mogą podobnie się poczuć. Trochę to śmierdzi, ale najważniejsze, by było warto. Można być śmierdzącym serem, byle znanym i drogim, bo płacić tu już trzeba na starcie.

Badoo

Od przerzucania kolejnych twarzy boli palec. Ograniczenia są tutaj najmniejsze, ale póki co jeszcze nie wiem, czy ma to jakiś głębszy sens. Już widzę jakieś kolejne opcje, które mi się świecą, by „zabłyszczeć” wśród tysięcy ludzi jeszcze mocniej. Co chwilę męczy powiadomieniami na maila, ale czego się nie robi, dla Was!

Dlaczego? Jak?

Dlaczego? Chyba najbardziej banalnie: by sprawdzić. Niby jestem już gimbazą, ale jeszcze chodziłem do jednej szkoły z siódmą klasą. Wtedy takie rzeczy się jeszcze na ławkach między lekcjami załatwiało, więc sprawdźmy, jak wygodne są ławki dzisiaj.

Założenia tego starcia z rzeczywistością są banalnie proste:

  1. Na potrzeby tekstu zainstalowałem wszystkie trzy apki i odpaliłem dodatkowe, płatne pakiety. Zapłaciłem za to żywym złotem!
  2. Nie nastawiam się z góry na jakiekolwiek efekty i nie szukam ich. Nie ustawiam rozmów pod śmieszki i nie atakuję „męskimi” tekstami, bo a nuż się trafi.

Za tydzień pierwsze obserwacje. Dzisiaj sosy do kebabów i umierające gady już robią dobrą robotę. Ale przecież nie o to tutaj chodzi.

Serwus!

TEKST NIE MA W ZAMIARZE OBRAŻANIA ANI DYSKRYMINACJI ŻADNYCH MNIEJSZOŚCI INTERNETOWYCH