Równie często jak z komentarzami, że Lwów jest piękny, cudowny, magiczny, jest „miastem mojego życia”, spotykam się z wpisami: „ale tam mają super laski”, jeszcze częściej słyszę, że „dziewczyny są po prostu zajebiste” bądź krótko „mega dupy”. Abstrahując od niskiej jakości tych określeń, mogę przyznać, że wiele Ukrainek to naprawdę piękne dziewczyny i jedyne, o co mógłbym się pokłócić z komentującymi to ich język. Bywa jednak, że zaraz obok stoi dosyć znacząca i zmieniająca wszystko druga część zdania: „super laski, na jedną noc”, „są zajebiste i możesz je mieć za parę złotych”, „Mega dupy, dają każdemu kto ma dolary”.

Polskie ogiery

Jeżeli ktoś w żaden sposób nie potrafi znaleźć dziewczyny w Polsce, to w jakiś magiczny sposób znajdzie ją na Ukrainie? Przekroczy granicę, a u jego stóp, bez słowa, będą wiły się piękne długonogie blondynki, prosząc jedynie o łaskę sprawienia przyjemności swojemu Panu? Jak jesteś dupą w Polsce, to zostaniesz dupą na Ukrainie. Nie potrafisz wydusić z siebie słowa w polskim barze, to raczej nie przeżyjesz nagłego olśnienia w ukraińskim. Wielkich różnic w tańcu u naszych wschodnich sąsiadów też nie zauważyłem, więc twój wypracowany mistrzowski styl podpierania ściany kolejny raz okaże się porażką.

Gadka, taniec, uroda mogą mieć jednak małe znaczenie kiedy wierzysz w łatwy podryw na gruby portfel. Pod każdą szerokością geograficzną znajdziesz niestety kobiety, które polecą na hajsy. W  tej kwestii nic nie zmienia się od tysiącleci i nie pomoże tu żadne zaklinanie rzeczywistości. Chciałbym jednak wielu rozczarować, ale Ukraińcy również mają pieniądze, a ci, którzy powiedzą o sobie, że mają ich naprawdę dużo, mogą Ci wyciąć wątrobę, wywieźć do lasu, zakopać i usypać zgrabny kurhanik ze studolarówek. Ukrainki mają więc za kim szaleć.

Pozostają „Kluby dla (wątpliwych) gentlemanów”. Jeżeli są one dla ciebie czymś nowym, to nie wiem od ilu lat musiałeś siedzieć w swoich czterech brudnych ścianach. Nie trzeba jechać na Ukrainę, wystarczy przejść się kilkaset metrów. W okolicach krakowskiego Rynku jest więcej miejsc gdzie można zobaczyć gołą kobietę, niż Turka sprzedającego kebaba. Dobry kebab to zresztą ostatnio naprawdę towar deficytowy.

Ulica to lachonarium

Powiedział ten, kto nigdy nie widział nawet ulicy prowadzącej do granicy. Wbrew obiegowej opinii wybitnych znawców-teoretyków  kobiecego tematu nie wszystkie Ukrainki to biegające po ulicach roznegliżowane Femenki.

We_don't_want_Euro_2012

Nie wszystkie też mają różowe buciki, majtki na wierzchu, złotą kurteczkę z futerkiem i szminkę na połowie twarzy. To tak jakby modę polskiej ulicy opisywać na podstawie zdjęć wrzucanych przez Fashion from Raszyn. No chyba, że umówimy się, że wszystkie wrzucane tam zdjęcia to foty wschodnich imigrantów.

Śmiejemy się z Anglików

Tak jak Krakusy mają już serdecznie dość wizyt nawalonych Anglików sikających w każdym możliwym miejscu, nie chciałbym, by w ten sam sposób na Ukrainie mówiono niedługo o Polakach. Niestety wszystko wskazuje na to, że sytuacja zmierza dokładnie w tę stronę. Służy temu nie żadna jakaś ukryta w Polakach chęć pokazania wyższości nad biednymi szoszonami, ale przede wszystkim kurs hrywny, który sprawia, że w tej chwili stać nas na Ukrainie na naprawdę o wiele więcej niż jeszcze dwa lata temu. Zmiana  przelicznika 0,42 na 0,16 robi różnicę i wizyta w najdroższej lwowskiej knajpie nie stanowi wydatku, który trzeba planować z wyprzedzeniem. To może niektórym zawrócić w głowie.

Polscy panowie

Od wielu lat jak już jeżdżę po Ukrainie, kilkukrotnie spotykałem się z rzuconym pod moim adresem hasłem „Polski Pan”. Zawsze odpowiadam wtedy, że czasy panów dawno minęły, że przyjechałem pogadać, poznać się, pośmiać i wypić szklankę wódki.

Wkurwia nas ogromnie kiedy ktoś mówi o Polakach schematami. Kliszę zastępuje kolejną kliszą, a nasz poziom złości rośnie. Pamiętajmy, że to działa w dwie strony. Pisałem niedawno o gwałtach w niemieckich miastach, o olbrzymim problemie, który leży u podłoża tych wydarzeń i jego efektom, które całkowicie zdezawuowały dotychczasowe pojęcia. Wielu ludzi, którzy jeszcze kilka dni temu określali gwałcicieli mianem zwierząt, sami mogli później napisać komentarz w stylu jednego z początku tekstu. Nie róbmy z siebie tłuszczy i tłumu prostaków.

Jestem pewny, że wiele z tych osób przyznałyby również rację Ukraińcom nazywających ich polskimi panami, bo takimi chyba najzwyczajniej się czują. Choć chamstwo zewsząd wystaje, to taki polski pan pojedzie do Lwowa wiedząc jedynie, że jest jego i że można tu za każdym rogiem wyrwać chętną Ukrainkę, która da wszystko za względy gościa z Zachodu. Takich panów jest niestety coraz więcej i coraz bardziej należy z poglądami takich panów walczyć.